Zawsze będziemy o nim pamiętać

Ciężko o ten pierwszy akapit po tak długim czasie braku aktywności, dodatkowo cały czas łapię się na myśli że coś miałem napisać ale życie ucieka nie wiadomo kiedy… w ramach łapania chwili piszę więc o zwierzaku który pomieszkiwał u nas jakieś pół roku i niestety zabrał nam go FIP. Oczywiście piszę tu o przemiłym kocurku którego nazwaliśmy Nazir (tak tak na cześć postaci z legendarnego serialu Robin of Sherwood z muzyką Clannadu) który u nas przebywał a którego Nati odratowała ze schroniska na Paluchu. (swoją drogą straszne miejsce dla zwierząt)…

Wpis ten leżał w draftach kawał czasu, ostatnie zdjęcia Nazira przed wyjazdem w mojej bibliotece mam 15/06/2012 roku.

Projekty małe i Duże

Minął kolejny miesiąc a sporo tematów krąży w około, pierwotnie miałem pisać głównie o kopiach zapasowych na taśmy LTO jednak przy okazji objawiło się całkiem sporo innych zagadnień w tym niektóre całkiem nieplanowane!. Wpis ten będzie w praktyce poświęcony różnorakim sprawom które zaprzątają mi głowę i do których ukończenia skłania mnie do dalszego działania.

Kopie zapasowe na taśmie LTO.

Pierwszy temat to możliwie najlepsza realizacja kopii zapasowych i zabezpieczenia tychże kopii. O nośniku taśmowym myślałem od dawna i w sumie niespodzianie dzięki koledze z pracy wpadł mi w ręce napęd LTO-1 od HP w wersji LVDS czyli standardzie Low Voltage. W miarę sprawnie uzupełniłem widzę z zakresu SCSI w wersji Ultra2 i nabyłem kartę znanej marki Adaptec, model który często był instalowany w Mac’ach wariat 2940 w wersji PCI, uważam to za niezły nabytek zwłaszcza że przejechałem się po niego bagatela 60km po Warszawie. Twierdzę że warto było gdyż napęd jak i karta są widoczne w systemie co jest doskonałym początkiem i dobrze rokuje na przyszłość. W momencie pierwszych testów nie miałem jeszcze taśm jednak udało mi się nabyć paczkę pięciu kaset od Sony i liczę na pierwsze nagranie danych z użyciem serwera kopiu zapasowych opartych o Baculę bądź bezpośrednio z Linuxa.

Wirtualny Pinball

To jest pewne zaskoczenie, nie da się ukryć prawdziwa maszyna pokona w przedbiegach symulację ale widzę co najmniej kilka szans, po pierwsze większość obecnych gier w pinballami oferuje tryb cabinet który umożliwia rozłożenie wyświetlania na poszczególne ekrany, temat jest bardzo pojemny i stanowi praktycznie oddzielną dziedzinę, dedykowanych drobnych części używanych często w prawdziwych maszynach, kontrolerów dodatkowych ekranów i budowy własnych obudów. Temat niezwykle obecnie rozwinięty i zapowiadający się na rewelacyjny projekt zrób to sam.

Elektryczne pojazdy wracają

Już jakiś czas nie pisałem o elektro mobilności i w ostatni weekend trafiłem zrządzeniem losu na targi motocyklowe w Ptak Expo i odkryłem coś markę sprzętu której wcześniej nie znałem Super Soco, prawdziwie elektryczne fenomenalnie zapowiadające się skutery i motocykle o naprawdę fajnym zasięgu (80km). Temat wróci całkiem niebawem gdyż chciałbym się tym pojazdom bliżej przyjrzeć co mam nadzieję niebawem będzie możliwe.

Rozwinięcie tematów w najbliższym czasie, ważne że wywiązałem się w planowanym cyklu na blogu :), to dla mnie jest niesamowicie istotne!

Zopo ZP998 – Pierwszy Chińczyk – pierwsze wrażenia

Cóż, stało się w poszukiwaniu telefonu Dual Sim nabyłem pierwszego “mądrofona” rodem wprost z Chin, fakt faktem długo nosiłem się z myślą aż postanowiłem że czas stawić temu czoła.

Pierwotnie planowałem Chińczyka z Polski czyli Goclever Insignia 5x, urządzenie od razu zapowiadało się ciekawie i może pochwalić się całkiem dobrą specyfikacją jak na telefon poniżej 900zł (swoją drogą śmieszą mnie troszkę spoty reklamowe wzorowane na Apple).

Jednak bazując na poprzednich doświadczeniach zniechęciło mnie zaledwie 4GB pamięci flash, to jednak zdecydowanie za mało, już ten 1GB RAM jakoś bym przebolał ale brak swobody w aspekcie pamięci masowej skutecznie pozbawił mnie zapału.

Czas mijał a ja zdobywałem wiedzę w temacie, gdzieś w komentarzach padło hasło ZOPO C2, myślę sobie a cóż to takiego? Z pewnością tandeta jakich wiele, gdzieś z tyłu głowy temat jednak siedział bo kluczowy był dla mnie dual sim.

Nie minęło wiele czasu a trafiłem na kolejne modele tej marki: ZP980 na tym samym chipsecie MTK jak wspomniany GoClever z mnóstwem wariantów w tym 2GB RAM i 32GB flash, myślę sobie to jest to czego szukam!

Z tą myślą zacząłem szukać gdzie można nabyć to cudo, import z Chin odrzuciłem z uwagi na potencjalne koszty dodatkowe i tak trafiłem do oficjalnego dystrybutora Zopotel.pl
Na miejscu mieli ZP980, pobawiłem się parę chwil niestety lag i przycinki widoczne, od słowa do słowa okazało się że nazajutrz mają dotrzeć modele ZP998, pytam o różnicę w cenie słyszę 100zł (doskonale pamiętam że odrzuciłem go jako jedną z opcji z uwagi na ekran 5.5″) mówię: świetnie zbadam temat nazajutrz przecież od razu nie muszę kupować.

Oczywiście efekt jest taki że wyszedłem ze sklepu z nowiutkim i naprawdę ogromnym telefonem i dotrało to do mnie dopiero kiedy zacząłem go używać, właściwie trzeba zmienić wszelkie nawyki już nie wspominając o trywialnym fakcie że można mieć za małe dłonie do tego cuda.

Od biedy da się go używać jednak raczej jako mały tablet, oczywiście dam nam szansę (z niemałym trudem) i więcej wrażeń niebawem 🙂

Kotłowanina myśli – czasami mam dosyć

Wpis na szybko i pełnym spontanie… bo ile czasu można myśleć o blogowaniu? Ile razy musi mnie zastać noc i zwyczajny spadek formy do tego stopnia że nie można sklecić jednego zdania, czas przełamać impas, zdecydowanie 🙂

Odkryłem całkiem niedawno że muszę wrócić do robienia tylko jednej rzeczy na raz albo przynajmniej do tego dążyć, tak jak teraz próbuję skończyć ten skromny wpis.

Tymczasem spróbuję doczytać rozdział Bożych Wojowników,  zaczyna się rozkręcać choć fakty historyczne niekiedy potrafią znużyć, “Saga o Wiedźminie” to jednak coś zupełnie innego.

Pierwsze spotkanie z Home NAS czyli budżetowa Stora od Netgear

Czas na porządki

Notoryczny problem “braku miejsca” ściga mnie od dłuższego czasu, biblioteka zdjęć w RAW puchnie, gromadzą się rozmaite dokumenty, wreszcie dobrze jednak wykonywać sensownie kopie zapasowe. Odpowiedzią na te kwestie jest oczywiście NAS których na rynku jest całe zatrzęsienie, pytanie czy da się zakupić relatywnie tani i dobry? Cóż czas pokaże czy taki kompromis ma sens!

Rozterki zakupowe

Z zakupem nosiłem się od naprawdę długiego czasu, rozważałem za i przeciw czytałem recenzje i nawet zastanawiałem się czy jednak nie zainwestować w mocniejsze rozwiązania jak choćby Ready NAS Duo. Wybór podał jednak na Storę z prostej przyczyny, na papierze znakomity stosunek jakości do ceny. Oczywiście naczytałem się masę marnych opinii i nie będę ukrywał że bardzo ważną dla mnie kwestią była łatwa “modowalność” urządzenia, tu absolutnie się nie zawiodłem i postaram się poświęcić temu aspektowi parę słów.

Pierwsze wrażenie

Urządzenie jest bardzo zgrabne i w istocie niewielkie, generalnie niewiele większe od starego maka mini, jednak oczywiście wyższe. Specyfikacja w dużym skrócie wygląda nieźle jak na relatywnie mały koszt urządzenia: 1Ghz,128MB RAM i 256MB Nand i dwa sloty na dyski. Oczywiście to ostatnie daje możliwość zestawienia upragnionego RAID1 co teoretycznie powinno gwarantować spokojny sen.

Rzut oka na oprogramowanie

Cóż, zgodnie z materiałami w źródłach nie powala złożnością na szczęście można łatwo przeskoczyć ograniczenia odblokowując dostęp do normalnego ssh i w sposób trywialny uzyskując pełne konto root’a. Urządzenie bazuje na oprogramowaniu HipServ firmy Axentra które na swój sposób jest całkiem udane i skoro opiera się na Linuxie praktycznie wszystko da uzyskać dosyć małym nakładem pracy.

Pierwsze kroki

Nas’a tego zamierzam potestować narazie na małym dysku, skupiając się na tym co można wycisnąć konta root, czyli pozbyć się choćby zbędnych usług, dograć przydatne dodatkowe oprogramowanie i jednak zanim wrzucę na niego ważniejsze dane zwyczajnie się nim pobawić, próbując sprawdzić czy jest na tyle stabilny aby zaufać mu w w przechowywaniu czegoś więcej niż tylko kopii zapasowych, mam tu na myśli straming via dlna i utrzymywanie galerii fotografii itd.

Ekserymenty czas zacząć 🙂

Alternatywne formy przemieszczania się: A-Bike

Najmniejszy składany rower świata: A-bike

Zakup z ciekawości

Drogą kupna i pod wpływem implusu nabyłem kawał czasu temau jak się później okaząło podróbkę projektu Sinclair Researach czyli tytułowy A-bike, projekt sam w sobie genialny stąd zaryzykowałem zakup urządzenia o dosyć podejrzanym rodowodzie. Najbardziej szokujący fakt który wyszedł na jaw to pełne koła co już pod wiekim znakiem zapytania stawiało jazdę na tym czymś.

Genralnie prawie dwa lata przestał gdzieś w kącie kiedy stwierdziłem że czas naprawić napęd który miał notoryczną tendencję do odmawiana posłuszeństwa, w istocie to był szczegół który powodował spadanie jednego z łańcuchów. Tak udało mi się niespodziwanie przywrócić ustrojstwo do działania.

Jazda

Cóż, ten pojazd nie ma normalnej geometrii i jazda wymaga ogromnej uwagi, byle krawężnik może okazać się zabójczy, kosta brukowa to na dłuższą metę katorga. Jednak mimo tych wszystkich wad fantastyczna przenośność i lekkość pojazdu pozwala na sprawne przeskakiwanie między komunikacją miejską a chodnikami, schody nie stanowią problemu bo to jest naprawdę lekki wehikuł :). Przełożenie dobrane jest tak że można bez większego wysiłku wykręcić 15km/h a może nawet więcej jednak tu potrzeba dobrej nawierzchni i jednak pewnej wprawy którą powolutku nabywam.

Jakość wykonania

Cóż, tu jest fatalnie już po kilku jazdach widać że długo się nie nacieszę, raz że widać wyraźnie że poprzedni właściel trzymał go na balkonie gdzie wszystko co miało zardzewieć zardzewiało (a rower mieści się spokojnie w szafie) i już widać pęknięcia w rozmaitch punktach od plastikowych kół bo elementy nośnie, nie składa się również już tak łatwo, co nie ma dla mnie znaczenia bo i tak w komunikacji nie zawadza specjalnie. Jedna z prób pełnego złożenia zakończyła się fiaskiem bo wypadł mechanizm blokujący i teraz głowna rura podtrzymująca siodło zwyczajnie rozłazi się w najsłabszym punkcie.

Co dalej?

Rozważam zakup oryginalnego A-bike City na pompowanych kołach co powinno wydatnie wpłynąć na przyjemność z jazdy, fakt faktem geometria nie ulega zmianie ale wierzę że jakoś materiałów jest lepsza. Problem w  tym że ciężko go nabyć w Polsce, trzeba sprowadzać z Wielkiej Brytanii choć doszły mnie słuchy iż przesyłka nie kosztuje fortuny, co pozwala zastanawiać się czy warto wydać te 300 funtów. Swoboda i radochę którą czerpie się z poczucia niezależności ciężko z czymkolwiek porównać, być może nie mogę tego sposobu przemieszczania się polecić każdemu jednak jeżeli lubisz innowacje i nie boisz się okazać tego całemu światu droga wolna, ta technologia już puka do naszych drzwi!

Walka z GPS po aktualizacji Swift 2x do 2.3.4 i mały sukces

Jak pisałem poprzednio wczoraj zabrałem się za wykonanie aktualizacji do Gingerbread nieszczęsnego Swift2x od LG, generalnie udało się prawie bez problemów, tylko raz narzędzie do aktualizacji stwierdziło że jest problem z połączeniem z telefonem. Dałem Ponów i poszło dalej gładko. Telefon długo się podnosił do wykonaniu aktualizacji jednak obserwacja $ adb logcat ujawniła że to częściowo z winy sporej ilości nie zawsze używanych a jednak zainstalowanych aplikacji.
Największy problem ujawnił się później, była to fatalna praca GPS który dla mnie to jedna z podstawowych funkcjonalności i działać musi.

Na początek rozpocząłem odyseję po forach dyskusyjnych jednocześnie starając się znaleźć regularność, polskie android.com.pl, popularne XDA i Modaco, wszędzie aż kipi od postów na temat wyczekiwanej przez wszystkich aktualizacji, nie brakuje też narzekań co specjalnie nie zaskakuje!.

A teraz o samym problemie, wyglądało na to że moduł GPS typowo włączany kiedy jest taka potrzeba z jakiegoś powodu nie był utrzymywany przy życiu mimo poprawnego złapania “fix’a”. Działo się tak niezależnie od aplikacji (sprawdzałem na Google Maps, My Tracks i Sport Tracker). Kiedy nie udało mi się uzyskać pomocy na forach (pewne głosy o problemach z GPS się pojawiły) i osiągnąłem stan rezygnacji pomyślałem że po coś producent pozostawił tajemnicze Hidden menu (wywoływane za pomocą dialera 1809#*990#) i jak tam zadziała to musi wszędzie działać.

Po żmudnych próbach i błędach doszedłem do kombinacji ustawień która przywróciła pełną sprawność GPS. Nie gwarantuję że jest to rozwiązane ostateczne i niezawodne, za mało testowałem aby to określić ale to lepsze niż nic!

Oto te ustawienia (działamy w menu: GPS Test)

1. GPS Test –> System Settings
2. SUMP Setting –> SLP Server Setting
Tu dodałem nowy serwer (Nokia) – Menu –> Add
* Name: Nokia
* slp address: supl.nokia.com
* port 7275
* ostatnie pole puste i TLS Setting NIE zaznaczone
Menu –> Save
3. Wracamy o jeden poziom menu, sprawdzamy APN Setting
4. Tam musimy mieć zaznaczony wybrany do połączeń z Internetem APN
5. Zaznaczamy SPL Auto Provision
6. Wracamy do System Setting i wybieramy menu C-Plane Setting
7. Tu zaznaczamy Loc Estimate
8. Na koniec w menu Misc zaznaczyłem:
Log Enable
Auto Cold Start
Notification type

Te ostatnie pewnie nie są potrzebne, pozostawiłem w takiej postaci aby później dopracować ustawienia kiedy upewnię się że rozwiązanie działa.

Na koniec możemy przetestować czy zmiany coś dały:
1. Z poziomu głównego menu: LocMgrPD wybieramy Get Position
2. Do testu z menu --> settings wybrałem:
* Session Type –> Tracking
* oper Mode –> Standalone
* Fix Num –> 5
3. Na koniec nie pozostaje nic innego niż wykonanie testu z poziomu Get Position menu –> Start

Testując w oknie uzyskuję FIX w czasie ok. 6s nie jest to stała wartość, test zwraca listę satelit i komplet innych informacji, między innymi TTFF, domyślam się że oznacza to Time To First Fix.

Zobaczę jeszcze jak rozwiązanie sprawuje się w warunkach rzeczywistych czyli na wolnym powietrzu :-). Jak znajdę dopiszę również gdzie znalazłem info że warto dodać serwer A-GPS Nokii.

Aktualizacja do Gingerbread dla Swift2x jednak wydana!

Pisałem poprzednio że skończyła mi się cierpliwość odnośnie opieszałości LG na temat wydawania aktualizacji, dziś spotkało mnie niemałe zaskoczenie! Odniechcenia i już rutynowo sprawdziłem przez stronę do której już dawno ustawiłem sobie bookmark:

http://csmg.lgmobile.com:9002/csmg/b2c/client/auth_model_check2.jsp?esn=XXXXXXXXXXXXXXX

Patrzę i oczom nie wierzę:

OK XXXXXXXXXXXXXXX LGP990 APOLBK XXXXXXXXXXXXX 20110428 V20L_00 http://csmg.lgmobile.com:9002/swdata/WEBSW/LGP990/APOLDW/V20l_00/V20L_00.kdz http://csmg.lgmobile.com:9002/swdata/WEBSW/LGP990/APOLDW/V20l_00/V20L_00.kdz GLOBAL/GLOBAL N N EI GSM

Szybkie sprawdzenie w telefonie czy da radę przez OTA… tu nadal twierdzi że nie ma aktualizacji, natomiast narzędzie LG dla Windows już lepiej, potwierdza się to co uzyskałem za pomocą odpytywania serwisu do aktualizacji producenta.

Wykonałem szybki backup i puściłem w ruch aktualizację, jestem ogromnie ciekaw co też programiści LG poprawili, podchodzę do sprawy z dużą rezerwą i umiarkowaną euforią. Czas jak zawsze pokaże czy warto było czekać i męczyć się z telefonem z przestarzałą wersją systemu. Tymczasem należy uczciwie powiedzieć że program do aktualizacji LG też nie jest szczytem kunsztu programistycznego i potrafi odmówić współpracy, na szczęście w sieci jest wiele poradników jak przywrócić telefon do życia po nieudanej aktualizacji. Obym nie musiał z nich korzystać!

Miarka się przebrała, czas skontaktować się z LG Polska

Szukałem dobrego tematu na reaktywację blogu i temat sam się napatoczył. Na blogu Bobiko pojawił się dobry wpis na temat problemów z aktualizacjami Swift 2x a dokładniej odpowiedzi LG na temat aktualizacji do najnowszej wersji systemu Android (4.0 ICS):

Osobiście mam dosyć kłamstw LG i nie mogę patrzyć obojętnie jak producent ignoruje i zwyczajnie wprowadza w błąd. Cały czas w danych technicznych na polskich stronach widnieje zapis: “Android 2.2 Froyo + aktualizacja do 2.3 Gingerbread” traktuję to jako stan docelowy. Fabryczne oprogramowanie jest fatalne i nijak się ma do zapewnień producenta odnośnie znakomitej wydajności sprzętu, cały czas trwa zabawa w kotka i myszkę na temat terminu wydania oficjalnej aktualizacji. Tymczasem LG niemal jak telewizory i kuchenki mikrofalowe tłucze kolejne urządzenia próbując uchodzić za firmę fenomenalnie innowacyjną, powiem szczerze że żal na te starania patrzeć.

Od premiery zwodzą nieszczęśliwych posiadaczy że zostanie wydana aktualizacja do już teraz nieco leciwej wersji Gingerbread, aktualizacji wielokrotnie przesuwanej a mimo to co rusz wyciekają kolejne wersje testowe na których podstawie społeczność buduje całkiem przyzwoite wersje firmware itd. (np. doskonałe modyfikacje Paul’a z Modaco) jest też zbudowany od podstaw ze źródeł CyanogenMod. Czas uczynić korzystanie z systemu Android naprawdę otwartym i dać swobodę działania skoro producent jest za cienki w uszach aby napisać ten kawałek oprogramowania poprawnie.

W moim przypadku po naprawie serwisowej (wymiana płyty głównej) mój egzemplarz dalej od czasu do czasu sam się restartuje, co jakiś czas nie można włączyć modułu WiFi toż to kpina w smartphone! W praktyce nie zachowuje się zupełnie jak telefon nowej generacji, już stareńki Hero od HTC sprawiał wrażenie lepiej dopracowanego mimo sędziwego jak na smartphone wieku. Uważam że takie zachowanie telefonu na najnowszej obecnie wersji oprogramowania (V10D) to zwyczajna kpina.

Skoro niezależni developerzy potrafią zbudować coś sensownego z tajemniczych przecieków trzeba dać użytkownikom wolność wyboru i możliwość legalnej instalacji co im się żywnie podoba! W końcu zapłaciliśmy za nasze urządzenia i powinniśmy tego wymagać!

LG absolutnie stracił w moich oczach i wielu innych, wierzę że odbije się to w wynikach sprzedaży urządzeń tego producenta, mleko się jednak już wylało kupiliśmy buble tej firmy i trzeba to jakoś przeboleć… wiem tylko że można to próbować zrobić z klasą i powalczyć o swoje lub wylewać kolejne żale w każdym komentarzu na oficjalnych stronach firmy Facebook’a czy innych mediach.

Na tą chwilę redaguję pismo do LG Polska, teoretycznie zgodnie z prawem list polecony z poświadczeniem nadania i odbioru zobowiązuje firmę do odpowiedzi w ciągu 14 dni, chętnie zbadam i podzielę się wrażeniami czy ten mechanizm naprawdę działa i jaką też odpowiedź wystosuje LG Polska. (o ile raczą zaszczycić mnie odpowiedzią).
Z pewnością będzie ciekawie 🙂

Reklamacji LG Swift 2x ciąg dalszy

Na wstępnie warto podsumować bez większych dywagacji: wymarzony i mocno promowany przez LG zwyczajnie padł po trzech tygodniach eksplotacji, od początku problematyczny w końcu zaniemógł definitywnie. Wysłałem radośnie sprzęt do serwisu w Mławie, bezpośrednio gdyż tak miało być w teorii szybciej. Wrócił z andotacją, kontakt z cieczą naprawa wstępnie 1200zł.

Odwołałem się od reklamacji w LG, została odrzucona… później w sklepie Euro RTV AGD to samo wygląda na to że drogą mailową nie wiele można wskórać (nawet byli przygotowani twierdząc że reklamacja nie ma sensu bo i tak zostanie odesłane do serwisu). Muszę przyznać że ostatni raz dałem się nabrać na reklamowanie czegokolwiek drogą mailową, to zwyczajnie nie działa albo z jakiegoś powodu nie ma wystarczającej mocy.

Udałem się zatem do oddziału Federacji Konsumenta, dowiedziałem się tam że łatwiej będzie reklamować towar w sklepie powołując się na “Ustawę Konsumencką”, pomogli przygotować pismo reklamacyjne i telefon dostarczyłem do sklepu, teoretycznie w ciągu 14 dni temat się wyjaśni.

Od prób reklamacji rozmaitych towarów aż huczy na forach, samo Euro ma słabą opinię, LG słynie z słabej jakości a serwis w Mławie ma tendencję do unieważniania gwarancji pod byle pretekstem. Jedno jest pewne nie można się łatwo poddawać bo wygląda na to że wszystkim na tym zależy, rozbraja mnie również solidarność sprzedawcy i serwisu w próbach udowodnienia że to klient zawinił, smutne prawda?

O technologii, motoryzacji, życiu i… flipperach