Category Archives: Refleksyjnie

Czas na kolejne podejście!

Początkowo miał to być wpis ściśle poświęcony technologii a dokładniej odkopaniu po raz kolejny kwestii zabezpieczenia naszych najcenniejszych danych a wyszło znów osobiście, pewnie było mi to potrzebne.

09/06/2014 to data, kiedy napisałem coś ostatnio, swoją drogą nie potrafię powiedzieć jak to się stało że blogowanie technologiczno życiowe spaliło kilkukrotnie na panewce. Być może musiałem dojrzeć, może musiały mi się ułożyć w głowie tematy? Może potrzebowałem systemu? Jeżeli szukam na siłę przyczyn porażki znajduję głównie brak planu jak często powinny pojawiać się wpisy bo raczej tematów jest bez liku co mam nadzieję potwierdzi się w kolejnych wpisach. Oto geneza powrotu do szaleńczego stukania w klawiaturę…

Dziś nadrabiałem podcasty “Okrągły Podcastół” który niezłomnie ciągnie Borys Kozielski, nie da się ukryć że wkład w promowanie podcastingu ma fenomenalny, lubię ten podcast z dwóch względów, odcinki są najczęściej zwięzłe i mocno merytoryczne. Tym razem jednak natrafiłem na rozmowę z Romanem Czejarkiem która otworzyła mi nieco oczy na rejestrację materiałów zanim zniknie ku temu sposobność, myślałem o tym już wcześniej jednak dopiero teraz temat rozgorzał na nowo. Odkopując dalej moje wędrówki zajrzałem na blog Bibiko i stało się, trafiłem na osobisty wpis dotykający tematu przemijania. Łapię się wielokrotnie na tym że w tym szalonym codziennym pędzie łatwo się pogubić, codziennie wpada nam do głowy wiele naprawdę dobrych pomysłów (marnych też) które przepadają bezpowrotnie i uznałem że fajnie jest po dłuższym czasie przeczytać jakie emocje niosło ze sobą zainstalowanie pierwszej dystrybucji Linuxa czy walka ze sterownikami w Windows98, nie wspominając już o tematach ważkich jak relacje z rodziną i jak technologia może nam pomagać je pielęgnować.

Zatem wracam do pisania, na początek mało ambitny plan, minimum ten jeden raz w miesiącu, to będą nowe ramy w które chciałbym się wpisać. Coś mi się jednak wydaje że kolejny temat wypłynie szybciej bo jest dla mnie naprawdę istotny, ale to tym już w kolejnym wpisie.

Zapowiada się na fajną przygodę!

Kotłowanina myśli – czasami mam dosyć

Wpis na szybko i pełnym spontanie… bo ile czasu można myśleć o blogowaniu? Ile razy musi mnie zastać noc i zwyczajny spadek formy do tego stopnia że nie można sklecić jednego zdania, czas przełamać impas, zdecydowanie 🙂

Odkryłem całkiem niedawno że muszę wrócić do robienia tylko jednej rzeczy na raz albo przynajmniej do tego dążyć, tak jak teraz próbuję skończyć ten skromny wpis.

Tymczasem spróbuję doczytać rozdział Bożych Wojowników,  zaczyna się rozkręcać choć fakty historyczne niekiedy potrafią znużyć, “Saga o Wiedźminie” to jednak coś zupełnie innego.

Blogowanie nie jest wcale takie proste…

Cały czas mam wrażenie że próbuję zatrzymać te skrawki informacji które nieustannie krążą wokoło, Twitter, Facebook, portale branżowe cały ogrom informacji.

Jedną z metod “łapania” czegokolwiek jest właśnie pisanie na tym moim raczkującym blogu, tymczasem niesamowicie trudno jest zebrać myśli w marne kilka zdań. Powiem więcej uświadomiłem sobie że więcej myślę o tym aby coś napisać zamiast zwyczajnie usiąść i próbować ubrać co też się po głowie kołacze. Później przychodzi zniechęcenie, absurdalne i fałszywe poczucie obowiązku że przecież miałem pisać i wreszcie poczucie winy, no tak znów się nie udało. Tymczasem mam wrażenie że życie ucieka i koło się zamyka…

Może to dobrze że mało kto wie tej stronie a nawet jeżeli wiedział z pewnością zapomniał, tym sposobem dam sobie troszkę czasu na “rozpisanie” i zobaczmy co z tego wyjdzie, najważniejsza jest chyba konsekwencja.